Błagam – zew o pomoc

Próba osiągnięcia większej harmonii tekstu kończąc co drugi wers tym samym rymem, oraz epiforą określającą główny temat tekstu, enjoy :)

„Błagam”

Piszę ten list ostatkiem sił,
Nadzieja moim atramentem,
Modlę się, by płomień się tlił,
By trwało wciąż to, co zaczęte,

Na krańcu świata i jego schyłku,
Nie ma nic, kończą się drogi kręte,
A ja ostatni raz błagam Cię Boże,
By trwało wciąż to, co zaczęte,

Ostatki liści mojego drzewa życia,
Spadają tchem śmierci tknięte,
Lecz pamiętaj o mych bliskich,
By trwało wciąż to, co zaczęte…

„Do nadziei” – nowy przypływ weny…

Mając w głowie dwa słowa klucz, bryza i nadzieja, mimowolnie przelałem coś z głębi siebie…

„Do nadziei”
Trzymałem się w ryzach.
Poczułem tylko drżenie,
Przemknęłaś jak bryza…
Zabrałaś mi tchnienie,

I tkwię wciąż w niedoli,
Opuszczony, jeden, sam,
Nie syp mi w oczy soli,
Poproś, a Ci wszystko dam.

Nie trzymaj na smyczy,
Choć me oczy się śmieją,
Boleśnie serce syczy,
Nie każ mi żyć nadzieją…

Samotny pośród wielu, życie jednostki w tłumie

„Żołnierz”
Na łbie mym hełm stalowy,
Na ciele pancerz rycerza,
Za pasem mizerykordia,
Dokąd znów walczyć zmierzam?

Lubo ma, ach luba!
Kiedy Cię znów obaczę?
Moje domostwo utęsknione,
Moje bogactwo i moje klacze…

Nie czas teraz na myślenie,
Prę na przód jak zakuty łeb,
Dobry, czy zło czynię?
Nie jestem wyrocznią z Teb!…

…Jedyne co wiem, to że nic nie wiem,
I że muszę wciąż przeć przed siebie.

Dla kogo psia mać walczę?
Kilometry od własnych celów,
W rzędach jak odbitych na kalce,
Samotny żołnierz, pośród wielu.

***
Czuję, że polecą pytania, czym jest mizerykordia, dlatego uprzedzam pytania i tłumaczę: mizerykordia – krótki, wąski sztylet służący do dobijania rannego lub konającego przeciwnika (stąd nazwa, łac. misericordia – miłosierdzie). Często nieodłączny element rycerskiego ekwipunku, ze względu na popularność zbrój płytowych, a mizerykordia idealnie nadawała się do zadania ciosu pomiędzy płytami i przebicia go.
Mam nadzieję, że pomogłem :mrgreen:

Ot proste opisanie uczuć, czyli „Serduszko”

„Serduszko”
O, a czy to nie moje serce?
Ktoś się dobija do drzwi…
Stuku puk, znowu stuku puk,
Poczekaj, zaraz otworzę Ci!

Ale… czy masz dobre zamiary?
Czy na pewno zaufać mogę?
Chyba nie mam nic do gadania,
Możesz wejść, pomogę!

Przytulnie tu, nieprawdaż?
Możesz zostać na dłużej,
Tylko proszę, dbaj o nie,
Spraw, by nie obrosło kurzem!

Hej jutrzenko, daleko na niebie!

Blog wraca do życia! Pewne 3 wiersze muszą na chwilę zostać w cieniu, przywrócę je  na początku maja :) A teraz coś pozytywnego, czyli…

„Hej jutrzenko”
Hej jutrzenko, tam daleko na niebie,
Daj mi ino choć jeden promyczek do mych rąk,
Hej jutrzenko, spójrz jak hasa źrebię,
Jak Ty beztrosko żyje, bez smutków, bez mąk,

Wstawać każdego dnia przy Twym blasku,
Żyć Twym życiem, tam gdzie góra, tam i dół,
Wiecznie w harmonii, bez świata potrzasku,
Żyć tak prosto, a górować nad nami jak król,

Hej jutrzenko, co rozświetlasz mroki,
Daj mi ino choć jeden dzień życia jak Ty,
Hej jutrzenko, wpuść mnie na obłoki,
Chcę choć jednego dnia rozbłysnąć jak świt!

Spójrz wokół siebie, wszystko czuje, wszystko żyje

„Czas goni”

Świat opętany szybkim mgnieniem,
Najważniejszy dla nas pusty czas,
Witając się nawzajem skinieniem,
Zapominamy o wartościach w nas,

Niektórzy wciąż jednak stoją,
I obserwują resztę co w pędzie,
Mało kto jednak ich naturę pojął,
Myślą, że stoją tak bo są w błędzie,

To jest nieprawdą, oni oczekują,
Tylko oni widzą piękno tego świata,
Nie mogąc powiedzieć reszcie co czują,
Nałożona im neutralności szata…

Przybliżenie do człowieka renesansu, czyli szukanie piękna! :)

„Poznanie”
Spragniony piękna patrzę po świecie,
Świat tak wyzuty i pusty zdaje się,
Na oczach klapki nosić mi każecie,
Czemu chcecie ograniczyć mnie?

Po latach opadły mych oczu zasłony,
W mgnienie oszołomiony zostałem,
W końcu coś, czemu oddaję pokłony,
Cudem jest, że ją spotkałem!

Ach, to ona w śnie mym objawiona!
Wysłannicą Afrodyty zapewne jest,
Zieleń jej oczu nieprzenikniona,
Nieistniejącym jest jej piękna kres!

Ach, to ona w śnie mym objawiona!
Moje marzenia przed oczami mam,
Ciekawość ma wciąż niezaspokojona,
Lecz znaczenie piękna już znam…

 

***
Zdziwiła mnie taka popularność (tak, dla mnie 30 wizyt dziennie to popularność! Nie mówiąc o jednym z dni, gdzie strzeliło ponad 200 :mrgreen:) mojego bloga, dziękuję! :) Może jednak poezja wciąż żyje w XXIw.? :D

Twardy jak skała, a w środku miękki jak gąbka…

„Skała”

Wciąż brnę krewko do przodu,
Nie zważając na ból i cierpienie,
Wciąż brnę krewko do przodu,
Póki we mnie choć małe tchnienie.

Choć uśmiech na mej twarzy,
Rewolucja wybuchła w duszy,
Nie zważając co się wydarzy,
Idę nie zdradzając katuszy,

Jestem nadzieją.
Nie mogę uronić ni jednej łzy.
Gdyż jestem skałą,
u fortecy bliskich mych.

Forteca

Posłaniec Gai – mini-powieść, czyli mój własny projekt literacki

Od pewnego czasu próbuję swoich sił w napisaniu opowiadania fantasy, ze średnim skutkiem – brak czasu! Patrząc na to, że planuję to rozwinąć do czegoś dłuższego niż tylko opowiadanie, to może mi to trochę zająć :D Potrzebowałem jakiegoś „odpoczynku” od wierszy, ale przynajmniej poszedłem w kierunku, który mnie w taki czy też inny sposób kręci :-P

Póki co wstawiam wstęp, głównie mizerny opis świata przedstawionego, postaram się aktualizować tekst z biegiem czasu… uznajmy to za 1szy rozdział :mrgreen:

*** PRZENIESIONE NA STRONĘ POSŁANIEC GAI, PATRZ GÓRNY PASEK ***

Kwitnij różo, kwitnij!

„Róża”

Ach, cóż to za nuty rozbrzmiały,
Obudzone ciarki wszem w mym ciele,
Anielskie trąby w duszy zagrały,
Och dziękuję Ci zacny Aniele!

Cóż to? Jakowe słowa słyszę!
Opętały mój rozum doszczętnie,
Sformowały się w filmu kliszę,
I puszczają w kółko obłędnie,

Tak wielka moja nadzieja i wiara,
Że me myśli się nigdy nie zakurzą,
Że jeśli to jest jakem możliwe,
Jeszcze piękniejszą rozkwitnij, różo…